Czasem osoby, które przychodzą na konsultację, po pytaniu Czego potrzebujesz? odpowiadają:
„Chciałbym, żebyś powiedziała mi, co robić. Jaką decyzję podjąć.”
Rozumiem to. Kiedy jesteśmy w trudnej sytuacji, chcemy szybkich, konkretnych odpowiedzi. Gotowej instrukcji, która powie nam, jak działać. Ale… ja takich odpowiedzi nie udzielam. Dlaczego?
Po pierwsze – TO TWOJE ŻYCIE.
Nie moje. Ja nie jestem Tobą, a Ty nie jesteś mną. I to kluczowe.
Wyobraź sobie, że przychodzisz do mnie i pytasz:
„Mam męża/żonę, od jakiegoś czasu nie układa nam się jak kiedyś, jest jakoś nudniej. Co mam zrobić?”
A ja na to:
„To może rozwód? Skoro się nie układa, po co w tym tkwić?”
Ty idziesz za tą radą. A potem? Może na chwilę wydaje się to słuszne, ale po jakimś czasie przychodzi refleksja:
„CO JA WŁAŚCIWIE ZROBIŁAM/EM ZE SWOIM ŻYCIEM?!”
I wtedy przychodzisz z reklamacją:
„KOBIETO, CO TY MI DORADZIŁAŚ?!”
No właśnie.
Zmierzam do tego, że każdy z nas ma swoją własną, unikalną perspektywę. Każdy z nas jest EKSPERTEM od WŁASNEGO życia.
Kim jestem, żeby podejmować decyzje za Ciebie?
Nie ośmieliłabym się.
Moja rola to nie wydawanie wyroków ani sugerowanie jedynej słusznej ścieżki. Największą wartością mojej pracy jest towarzyszenie Ci w drodze do podjęcia przez Ciebie najlepszej możliwej decyzji – Twojej decyzji.
Mogę pomóc Ci zobaczyć rzeczy z innej perspektywy. Mogę wspierać Cię w tym procesie, zapewnić emocjonalne wsparcie, pomóc Ci odkryć, co jest dla Ciebie naprawdę ważne.
Ale nie oceniam żadnego wyboru. Po prostu jestem.
Tyle. I aż tyle.
Najważniejsza jest droga do samoświadomości i sprawczości.
Mam ogromne pragnienie, by każda osoba, z którą pracuję, czuła, że w tym kierunku wspólnie zmierzamy.
Nie potrzebujesz kogoś, kto powie Ci, co masz robić. Potrzebujesz kogoś, kto pomoże Ci usłyszeć samego siebie.
I właśnie na tym polega moja praca.
A Ty? Czy kiedykolwiek czułaś/eś presję, by ktoś inny podjął za Ciebie decyzję? Jakie masz doświadczenia w tym obszarze?
